piątek, 5 grudnia 2014

ROZDZIAŁ 14:

TYDZIEŃ PÓŹŃIEJ


Dziś miałam umówioną wizytę u lekarza choć niby już mi przeszło martwiłam się o swój stan, a do tego Fernando od kiedy wyjechał do Mediolanu nie dzwonił ani razu. To dobijało mnie jeszcze bardziej z dnia na dzień czułam , że coś jest ze mną nie tak. Wstałam z łóżka ubrałam się , pomalowałam i poszłam na śniadanie.
- Hej Alex jak się czujesz ?? - spytał mój ojciec
- Normalnie jak mam się czuć ? - warknęłam na ojca
- Co ty taka nerwowa , ja się tylko zapytałem a ty na mnie warczysz - odparł zdenerwowany kapitan  Chelsea
- Oj no tato , przepraszam , ostatnio nie czuje się najlepiej a do tego Fernando się nie odzywa , martwie się o niego - powiedziałam sumto
- Napewno za niedługo się odezwie - odparł
- Taaa napewno . Dobra idę bo się spóźnie do lekarza - powiedziałam i wyszłam z domu
Wsiadłam do auta i pojechałam do przychodni , kiedy dojechałam wysiadłam z auta i udałam się do gabinetu.
- Dzień dobry Pani Terry , co Pani dolega - spytał mnie lekarz rodzinny
- Dzień dobry ,  źle się czuje od kilku dni mam mdłości , kręci mi się w głowie - powiedziałam zakłopotana
- Zlece badania kwi i wszystkiego się dowiemy , może uda się wykonać już dzisiaj , niech Pani uda się z tym do recepcji a gdy będzie mieć Pani wyniki od razu proszę do mnie - powiedział lekarz
- Dobrze , dziękuję i do wiedzienia - powiedziałam i wyszłam z gabinetu
Udałam się prosto do recepcji gdzie recepcjonistka powiedziała , że badania mogę zrobić już dziś . Kiedy pobierała mi krew zrobiło mi się niedobrze choć nigdy tak nie reagowałam na widok krwi.
- Na wyniki badań musi Pani poczekać parę dni - powiedziała pielęgniarka
- Dobrze , dziękuje i do widzenia - powiedziałam i udałam się prosto do samochodu
Musiałam jechać na Stanford Bridge aby być chociaż na kawałku treningu. Miałam szczęście bo gdy dojechałam trening dopiero się zaczął. Weszłam na murawę usiadłam na ławce rezerwowych i obserwowałam trening. To nie było już to co kiedyś jak był Fernando teraz czuję pustkę i smutek , chciałabym być tam z nim. Tęskniłam bardzo , nagle z moich rozmyślań wyrwał mnie Cezar.
- Dzwonił do Ciebię ?? - spytał
- Nie , a do Ciebię ?? - spytałam go przez łzy
- Nie do mnie też nie , ej nie płacz może się odezwie , napewno za niedługo - powiedział
- Nie wiem co mi się ostatnio dzieje , raz się śmieje , raz płaczę - odparłam smutno
- Będzię dobrze , zobaczysz - powiedział z uśmiechem Cezar i pobiegł dalej na trening.
Kiedy się skończył udałam się do domu , położyłam się na łóżku i zasnęłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz