niedziela, 30 listopada 2014

ROZDZIAŁ 9 :

Byłam ciekawa gdzie On chce mnie zabrać ale zrobiłam co kazał , ubrałam sukienk. Miałam jeszcze trochę czasu więc zeszłam na dół , żeby coś zjeść. Jak zwykle moje rodzieństwo musiało komentować , że idę na randkę i się odstawiłąm.
- Tato Alex idzie na randkę - krzyknęła Summer 
- I dobrze nie niech idzie - odparł - Ślicznie wyglądasz - dodał widząc mnie schodzącą na dół
- Dzięki - powiedziałam do niego bez uśmiechu
- Długo będziesz się boczyć na ojca - spytała moja mama
- Tak długo - odpowiedziałam zła
Na moje szczęście zadzwonił dzwonek do drzwi , podeszłam do nich otworzyłam je a w nich stał Fernando z wielkim bukietem róż.
- Ślicznie wyglądasz , to dla Ciebię - powiedział hiszpan
- Dziękuje , wejdź , wstawię kwiaty do wazonu - odparłam wpuszczając go do środka
- Mamo mamy jakiś wielki wazon - spytałam wchodząc do salonu
- Tak chodź pokaże Ci -  odparła wychodząc
Weszłam za nią do kuchni a ona tylko się uśmiechnęła , pokazała mi wazon , pomogła mi je wsadzić i obie wyszłyśmy z kuchni.
- Idziemy ? - spytałam Fernando
- Tak , dowidzenia proszę Pani , cześć Johny - pożęgnał się i wyszedł a ja wraz z nim rzucając
- Nie czekajcie nie wiem kiedy wróce- krzyknęłam
Poszliśmy do jego samochodu , Fernando prowadził , jechaliśmy gdzieś na obrzerza Londynu. Wysiedliśmy pod jakąś wykwintną restauracją. Fernando otworzył mi drzwi wziął za rękę i razem weszali do restauracji. Usiedliśmy razem przy stoliku zamówiliśmy jedzenie , romawialiśmy długo a kiedy przyniesili deser to Fernando tylko się uśmiechnął. Wydawało mi się to bardzo podejrzane , myślałam ,że ma coś na sumieniu ale nie okazało się coś innego. Kiedy skończyłam jeść deser to na nim leżał pierścionek.
Fernando do mnie podszedł i spytał
- Wyjdziesz za mnie ? - spytał
- Fernando ... ja .. tak wyjdę za Ciebię - odpowiedziałam
Włożył mi na palec pierścionek i pocałował w usta.
Byłam taka szczęśliwa , to się nie dzieje naprawde , byłam tak podekscytowana , że nie mogłam wyduści z siebie ani jednego słowa. 
- Jedziemy do mnie czy odwieść Cię do domu - spytał
- Możemy pojechać do Ciebię -odpowiedziałam mu
Jak powiedziałam tak zrobił po niecałych 15 min byliśmy w łóżku. To był mój pierwszy raz , ale wiedziałam ,że to ten odpowiedni więc byłam zdecydowana.
Rano obudziłam się w domu Fernando obok niego , spojrzałam na wyświetlacz telefonu była 7 rano wię postanowiłam , że go obudzę bo spóźni się na trening i ja również a przecież musiałam pojechać do domu się przebrać.
- Fernando , kochanie wstawaj jest 7 rano a musisz mnie jeszcze odwiedzć do domu , żebym mogła się przebrać - powiedziałam
- Okeey , już wstaję - mruknął i zaczął się zbierać
Po niecałych 15 min byliśmy u mnie pod domem.
- Poczekam tutaj na Ciebię - powiedział
- Dobrze - odparłam i wyszłam z auta
Weszłam do domu i od razu usłyszałam pretensje kierowane w moją stronę od ojca
- Gdzieś ty była całą noc - krzyknął na mnie ojciec
- Przypomnę Ci , że mam 20 lat i mogę robić co chce , a jak Cię to tak interesuje to byłam u Fernando - krzyknęłam na niego i poszłam na górę. Ubrałam to , pomalowałam się i zeszłam na dół.

- Wychodzę do pracy - krzyknęłam trzaskając drzwiami
Weszłam zła do auta a Fernando spytał
- Co się stało kochanie
- Ojciec traktuje mnie jak bym miała 15 lat , tak nie odzyska mojego zufania - odparłam
- Powiedziałaś im - spytał Nando
- Nie chciałam im mówić w takich okolocznościach - odpowiedziałam mu
- To dobrze - powiedział i uśmiechnął się pod nosem
Na miejscu byliśmy zaraz przed 9 rano ledwo zdążyliśmy , więc ja od razu udałam się na trening. Cały czas patrzył na mnie ojciec z miną winowajcy. Dobrze mu tak niech myśli , że jestem zła.
Podbiegł do mnie i powiedział
- Przepraszam nie powinienem
- Ja Ciebie też przepraszam - powiedziałam
- Muszę zacząć traktować Cię jak dorosłą - odparł
- Tak , a w tej sytuacji to już napewno - powiedziałam
- W jakich - spytał patrząc na mnie
- Zaręczyliśmy się z Fernando - odparłam
Mój ojciec nie wiedząc co powiedzieć tylko się uśmiechną i mnie przytulił.

ROZDZIAŁ 8:

Od kiedy spotykam się z Fernando zapominam o ojcu i o tym co zrobił mi i mojej rodzinie. Studia , praca , Fernando nie mam czasu na myślenie. Dziś znów idę na Stanford Bridge ,  jak codzień. Ubrałam się w to i zeszłam na śniadanie. Nikogo nie było w kuchni byłam zdziwnona , ponieważ była już 7 rano. Poszłam do pokoju mamy a tym z nią śpi mój tato. To niemożliwe , że mu wybaczyła poprostu nie możliwe , wyszłam z domu i udałam się do Fernanda. Kiedy byłam u niego pod domem wysłałam mu sms'a.
A: Jesteś w domu ??
F: Tak , a co kochanie??
A: To otwórz mi drzwi. 
Po minucie stałam już w ramionach Fernando.
- O co chodzi ?? - spytał zdziwniony , że tak wcześnie u niego byłam
- Moja mama chyba wybaczyła tatcie - powiedziałam zła
- Powinnaś się cieszyć ze względu na swoje rodzieństwo - odparła
- Wiem ale nie mogę tego pojąć jak można wybaczyć po zdradzie , ja bym tego nie wybaczyła - powiedziałm szczeże
- Oj noo ale twoja mama podjęła taką decyzję a nie inną i powinnaś to uszanować - powiedział
- Wiem , dziękuje , że jesteś - powiedziałam przytulając się do niego
- Ja też Ci dziękuję , Kocham Cię - powiedział
- Ja Ciebie też - odpowiedziałam mu
Razem z Fernando pojechaliśmy na Stanford , ja poszłam do siebie a Nando do szatni. Po 15 min siedziałam na ławce rezerwowych obserwując rozgrzewkę , nagle do mnie dołączył John Terry.
- Alex , masz mi za złe , że was zostawiłem ? - spytał szczeże
- Tato , co mam Ci powiedzieć - spytałam
- Bądz szczera - odpowiedział
- No więc tak jestem na Ciebie , nie moge zrozumieć tego jak mogłeś to zrobić , ja ma miejcu mamy bym Ci nie wybaczyła nigdy - powiedziałam szczeże
- Wiem o tym i będę próbować odbudować twoje zaufanie - odparł
- Będzie Ci bardzo ciężko - odpowiedziałam mu
Po moich słowach pobiegł na murawę , robiąc dalszy trening. Kiedy się skończył poczekałam na Fernando aby pojechać z nim do domu. Wsiadłam do jego auta a on spytał
- O czym gadałaś z tatą
- O tym jak może odbudować moje zaufanie - powiedziałam
- I co ? - spytał hiszpan
- Będzie mu bardzo trudno - odpowiedziałam mu
Kiedy byliśmy u niego pod domem spytał
- Masz czas dziś wieczoram
- Tak a co ? - spytałam go
- Pójdziesz gdzieś ze mną - spytał Nando
- Chętnie , a gdzie , musze wiedzię w co mam się ubrać - powiedziała
- Ubierz jakąś ładną sukienkę , będę o 20 po Ciebie - powiedział i pocałował mnie w usa
- Okeey , to ja jadę - odparłam i pojechałam do domu

piątek, 28 listopada 2014

ROZDZIAŁ 6 :

Koło godziny 16 zaczęłam się szykować na imprezę. Nie wiedziałam co mam na siebie włożyć ale ostatecznie ubrałam to , pomalowałam się. Koło godziny 18 zeszłam na dół , aby zjeść coś przed wyjściem.
- Ładnie wyglądasz siostra - powiedział Georgie
- A tam normalnie - odparłam
- Ona idzie na randkę - krzyknęła Summer
- Będziesz w jej wieku to też będziesz - wtrąciła się mama
- Ona pewnie wcześniej - zaśmiałam się
- Ja nie będę mieć chłopaka - krzyknęła ze złością moja młodsza siostra
Po tej kródkiej wymianie zdań szybko zjadłam kolację i wyszłam z domu. Szłam na nogach bo uznałam , że do Fernanda nie ma od nas daleko. Parę minut przed 19 byłam u Fernando w domu.
Zadzwoniłam do drzwi po chwili otworzył mi wyskoki brunet o onieśmielających czekoladowych oczch.
- Hej , ślicznie wyglądasz - powiedział i musnął mój policzek
- Dzięki , ty też - stwierdziłam
- Ty o wiele lepiej ode mnie - powiedział i uśmiechnął się
- Idziemy ? - spytałam go
- Tak , taksówka już powinna byc - oznajmił Nando
Wsiedliśmy do taksówki i pojechsliśmy do 4-4-2.  Gdy zjawiliśmy się tam wszyscy się na nas patrzyli zawstydziłam się trochę , ale chyba muszę się do tego przyzwyczaić. Poszliśmy do stolika , gdzie siedzieli wszyscy zawodnicy Chelsea wraz z dziewczynami.
- Świetnie wyglądasz - powiedział Cezar
- Dzięki - odpowiedziałam mu
- Poznaj moją dziewczynę Victorię - przectawił swoją dziewczynę Azpiliqueta
- Alexandra ale możesz mi mówić Alex - przectawiłam się
- Chcesz coś do picia ? - spytał mnie Fernando
- A weź mi jakiegoś drinka . Dzięki - powiedziałam i pocałowałam go w policzek
- Okeey - powiedział i odwdzięczył się tym samym
Kiedy Nando odszedł usiadłam obok Cezara i Victorii. Od razu zasypali mnie tysiącem pytań :
- Jesteś z Torresem - spytała Vicki
- Niee , jeszcze nie , a dlaczego pytasz ? spytałam ją
- A bo wyglądacie na zakochanych - odparła
- Ja go kocham ale nie wiem co on do mnie czuję jeszcze o tym nie rozmawialiśmy - powiedziałm spokojnie
- Aha - mruknęła
- A ty jak poznałaś Cezara ? - spytałam ją
- A to tak w sumie przez przypadek , bo ty nie wiesz , że jestem piłkarką Chelsea Londyn no i w sumie wpadliśmy na siebie po treningu , no i tak to się zaczęło - odpowiedziała mi
- No to grubo , ale cieszę się , że Cezar jest szczęśliwy- powiedziałam
Po chwili przyszedł Fernando z moim drinkiem i piwem dla siebie . Impreza powoli się rozkęcała , tańczyłam z wieloma kolegami z drużyny ale i tak najwięcej tańczyłam z Hiszpanem.
- Wiesz co ? - Fernando szepnął mi do ucha
- Co ? - spytałam odrywając się od niego
- Bardzo Cię lubię - powiedział słodko
- A w jakim sensie mnie lubisz jako przyjaciółkę czy innaczej - spytałam go
- Innaczej , jak moją dziewczynę - powiedział
- Co masz przez to na myśli - spytałam go
- To , że chce żebyś była moją dziewczyną słonko - powiedział
- Zgadzam się - odpowiedziłam
- Tak się cieszę - powiedział , podniósł mnie i delikatnie zrobił obrót
Zaśmiałam się jak mała dziewczynka ciesząca sie z kupionego jej loda.  Wiem dziwne porównanie ale tak właśnie się czułam . Z jednej strony spełniona a z drugirj strony byłam wściekła na ojca . Nie wiem jak ja mu jutro spojrze w oczy. Tym będę zajmować się jutro , teraz jest teraz i trzeba cieszyć się chwilą. O koło godziny 4 rano wszyscy udaliśmy się do domów , ponieważ mieliśmy trening. Fernando odwiózł mnie taksówką do domu , pożegnaliśmy się całusem , on odjechał a ja poszłam do domu. Położyłam się do łóżka , ustawiłam budzik na 8 i zasnęłam.

ROZDZIAŁ 7:

Obudziałam się rano , głowa mi pękała sale wstałam , umyłam się , ubrałam się , zeszłam na śniadanie. Moje młodsze rodzeństwo już siedziało przy stole jedząc przygotowany przez moją mamę posiłek.
- Hej wszystkim , mamy coś od bólu głowy - spytałam ich
- Górna szafka , drugie drzwiczki - powiedzaiła moja mama
- Dzięki - odparłam nalewając wody do szklanki oraz biorąc tabletki.
Zjadłam śniadanie i pojechałam na Stanford Bridge , byłam przed czasem , więc usiadłam sobie spokojnie na ławce rezerwowych rozmyślając o wczorajszym dniu.  Nagle ktoś zasłonił mi oczy dłońmi.
- Fernando ? - spytałam
- Tak - powiedział odsłaniając mi oczy , zbliżył się do mnie i pocałował w usta. Jego ciepłe wargi były takie słodkie i ciepłe, chciałam odwzajemnić tym samym , gdy nagle ktoś krzyknął
- Fernando , koniec tych całusów czas na trening. 50 okrążeń wokół boiska - powiedział do wszystkich Mourinho
- Super - zaczęli narzekać wszyscy
- Ty Fernando masz tylko 15 bo ty masz naciągnięte mięśnie , więc nie możesz tyle - powiedział trener
- Ej to niesprawiedliwe - krzyknął Costa
- Nie denerwuj mnie bo dostaniesz więcej - powiedział zdecydowanie Mou
Po słowach trenera wszyscy zaczęli robić co im kazał. Jednak wzrok mojego ojca było cały czas na mnie. Nie chciałam na niego patrzeć , więc mój wzrok skierował się na Fernando , który właśnie skończył biegać . On czując na sobie mój wzrok uśmiechnął się tylko. Po zakończonym treningu poczekałam na Fernando.
- To co idziemy do mnie  - spytał
- Nie , może do mnie - spytałam go spokojnie
- No okeey , może być , a twój ojciec nie będzie miał nic przeciwko temu - spytał
- On z nami już nie mieszka - odpowiedziałam
- Co się stało ? - spytał mnie hiszpan
- Powiem Ci w domu okeey ? - powiedziałam spokojnie
- Dobrze , będę jechać za Tobą , kochanie - powiedział
- Dobrze  powiedziałm i pocałowałam go w usta
Poszłam do samochodu odpaliłam go i ruszyłam a za mną Fernando. Kiedy dotrarliśmy do domu weszłam do salonu i powiedziałam.
- Hej mamo , Fernando do mnie przyszedł - oznajmiłam
- Twój chłopak ? - spytała
Trochę speszona odpowiedziałam
- Tak
- Okeey , idźcie na górę - powiedziała spokojnie
Gy mijaliśmy wraz z Fernando Summer na schodach ta powiedziała
- Witam w rodzinie - zaśmiała się
Wpuściłam go do pokoju mówiąc
 - Nie przejmuj się nią , durna jest i tyle
- Mnie to nie przeszkadza , że mnie tak nazywaja - odparł
- Jak chc.... - nie zdążyłam dokończyć bo Fernando już mnie całował.
Choć jesteśmy ze sobą od niedawna pragnęłam by tak było już zawsze,  chciałam być w jego ramionach , nie przejomwac się niczym , poprostu być szczęśliwą.
- Kochanie a teraz powiedz o co chodzi z Terrym ? - spytał mnie
- Chodzi o to , że zdradził moją mamę i zrobił dziecko jakiejś Vanessie - powiedziałam zła
- Nie spodziewałem się tego po nim - powiedział z poważną miną Nando
- Wiem , ja też ale nie rozmawiajmy już o tym - zaproponowałam
Przez resztę czasu oglądaliśmy jakiś horror u mnie w pokju , późnym wieczorem pojechał do domu a ja udałam się do łazienki i poszłam spać .

ROZDZIAŁ 5:

Dzień jak codzień. Dziś znów idę na praktyki. Nie wiem co ale coś mi mówi , że dziś będzie wyjątkowo dobrze. Jak zwykle wstałam rano , poszłam do łazienki , umyłam się i ubrałam. Zeszłam na dół aby zjeść śniadanie ale nikogo nie zastałam na dole. Dziwiło mnie to bardzo bo zwykle jadamy razem. No cóż zjem sama. Zrobiłam sobie płatki później pozymywałam i pojechałam na Stanford. Gdy dojechałam weszłam od razu na murawę , gdzie zaczął się trening.
- Przepraszam za spóźnienie Panie trenerze ale wie Pan korki - powiedziałam spokojnie
- Nic się nie stało panno Terry. Nic się niokomu na razie nie stało. A gdzie Pański ojciej? - spytał po chwili
 - Właściwie to nie wiem. Myślałam , że jest już tutaj. Spróbuje do niego zadzwonić - odparłam szybko
Wyciągnęłam telefon i od razu wybrałam numer ojca , nie odpowiadał. Bardzo mi się to nie podobało. Postanowiłam , że zadzwonie do mamy. Ona odebrała po kilku sygnałach.
- Halo mamo , nie wiesz gdzie jest tato?? - spytałam ją
- Nie i nie chcę wiedziedzić - odparła zła
- O co chodzi ? - spytałam ją
- Powiem Ci jak przyjedziesz do domu - powiedziała i rozłączyła się
Nie wiedziałam o co jej chodziło ale to narazie musiało poczekać , ponieważ Fernando podczas treningu doznał kontuzji i musiałam się nim zająć. Poszliśmy do pokoju masażystów i od razu wzięłam się do pracy. Po kilku minutach oględzin stwierdziłam , że nic mu poważnego się nie stało.
- Będziesz żyć - oznajmiłam
- To dobrze ile nie będę grał ?? - spytał
- Dwa tygodnie - powiedziałam szczeże
- Wytrzymam. Idziesz dzisiaj na imprezę do 4-4-2 - spytał
- Nie , a co ?? - spytałam napastnika
- A nie zechciałabyś iść tam dziś ze mną - spytał Nando
- Chętnie , pójde - zgodziłam się
- To bądz u mnie o 19 okeey - oznajmił Fernando
- Aleee , nie znam Twojego adresu - powiedziałam
- A no tak , masz gdzie zapisać - spytał
- Tak - odparłam
Gdy podał mi swój adres udaliśmy się na murawę by dokończyć oglądanie treningu. Usiadłam z Fernando na ławce treningowych a chłopcy zamiast trenować patrzyli tylko na nas. Czułam się dość dziwnie być w centrum zaiteresowanie to chyba nie moja działka no ale co tam. Cieszyłam się , że mogłam tak sobie z nim siedzieć ta chwila mogła trwać wiecznie.
- Wiesz co ? - odezwał się El Ninio
- Co?? - spytałam
- Lubię z Tobą spedzać czas nie wiem co to jest ale podoba mi się bardzo - powiedział cicho
- Też nie wiem ale coś ciągnie mnie do Ciebie - odparłam spokojnie
- Cieszę się , że Cię poznałem - powiedziedział  napastnik
- Też się cieszę - odparłam 
Po zakończonym treningu pojechałam do domu bo chciałam się dowiedzieć o co chodziło mojej mamie. Od drzwi powitało mnie moje młodsze rodzieństwo.
- Cześć skraby , co tam? - spytałam siostrę
- Cześć , rodzice się kłócą - powiedziała Summer
- Poczekajcie tutaj dobrze - powiedziałam im
- Dobrze - obiecali
Weszłam do salonu a tam moja mama kłóci się z ojcem.
-.... jesteś zwykłym dupkiem , jak mogłeś mi to zrobić - krzyknęła na niego
- O co chodzi ? -spytałam zdezorientowana
- Niech Ci tatuś to wytłumaczy bo ja nie chce nawet na niego patrzeć - powiedziała i wyszła do sypialni.
- Więc o co chodzi ? - spytałam ojca
- Zdaradziłem Twoją matkę - powiedział spokojnie ktoś ko śmiał nazywać się moim ojcam
- Coo , proszę - spytałam jeszcze raz z niedowierzaniem
- Zdradziłem ją , wyprowadzam się do Vannesy będę po raz kolejny ojcem - powiedział spokojnie
- Że coo , nie teraz to przesadziłeś. Możesz się wynosić tak jak mówiła mam - powiedziałm i wyszłam z pokoju do swojego rodzeństwa. Byłam zdruzgotana tym co się stało ale wiedziałm też , że muszę być silna. A to jeszcze dziś spotkanie w 4-4-2. Może do niego zadzwonie i odwołam Fernando napewno zrozumie , niee przecież nie mogę przepuścić takiej okazji by się z nim spotkać po tym co mi dziś powiedział.
- Mamo , mogę dziś wyjść ze znajomymi - spytałam ją
- Przecież jesteś dorosła nie mogę Ci zabronić - powiedziała
- Tak ale po tym co się dziś stało myślałam , że przydam Ci się w domu - odparłam
- Nie , kochanie idź zabaw się , dam sobie rade- odpowiedziała mi
- Dziękuje mamuś - powiedziałam i pocałowałam ją w policzek

czwartek, 27 listopada 2014

ROZDZIAŁ 4:

Obudziłam się rano i nie mogłam uwierzyć , że wczoraj byłam na spotkaniu z Fernando choć to było tylko przyjacielskie spotkanie wiedziałam , a nawet to czułam ,że na tym się nie skończy.Dziś mój piewszy dzień praktyk. Byłam podekscytowana a z drugiej strony bałam się , że nie dam sobie rady.
Wstałam ubrałam się w to i poszłam zjeść śniadanie.
- Hej - przywitałam się ze wszystkimi
- Hej , gotowa - spytał mój ojciec
- Tak , chyba tak - odparłam trochę zdenerwowana
- Nie denerwuj się , będzie dobrze - pocieszał mnie
- Tak , masz rację. Przecież to moje powołanie - zaśmiałam się
Po zjedzeniu śniadania wraz z ojcem pojechałam na Stanford Bridge. Pożegnałam się z nim i poszłam do pana Hendersona , który miał mi wszystko pokazać.
- Tutaj jest pani gabinet , a z okna ma Pani widok na boiska treningowe - powiedział
- Dziękuje a będę brała udział w treningach - spytałam go
- Tak , już dzisiaj Pani tam pójdzie i będzie Pani obserwować trening , a gdy któryś z piłkarzy będzie potrzebował pomocy to Pani jej udzieli. Powodzenia - powiedział i wyszedł
Ja również wyszłam i udałam się prosto na murawę , na której już trwał trening. Usiadłam na ławce treningowych i obserwowałam trening. Nikomu nic się nie stało więc nie musiałam interweniować. Po skończonym treningu poczekałam na ojca i wraz z nim udałam się do domu.
- Przydał by Ci się samochód - powiedział mój ojciec
- Tatku po co przecież mogę z Tobą jeździć - odparłam
- Tak ale wiecznie tak nie będzie. Kupię Ci jaki tylko chcesz - odpowiedział mi
- Noo dobrze . Kup taki jak uważasz. - powiedziałam wchodząc do domu
Po paru godzinach mój ojciec wrócił i zabrał mnie na dwór , żebym zobaczyła to moje nowe cacko jak to nazwał.
- I jak podoba się ? - spytał
- Jest cudne , dziekuję tato - odpowiedziałam
- Ależ proszę , nie chciałaś wybrać , więc sam to zrobiłam , cieszę się , że Ci się podoba - ucieszył się kapitan Chelsea.
Po wejściu do domu ojciec wręczył mi klucze ja zaś udałam się do pokoju aby pochwalić się Cezarowi moim nowym nabytkiem.
A: Hej Cez dostałam od ojca samochód :p
C: Jaki ? :p
A: Audi Q7 , fajnie nie :)
C: Taaak :P
A: Co ty taki zły jesteś ? :(
C: Nie nic muszę kończyć. Pa
A: Pa :(
Nie wiedziałam co się dzieje z Cezarem od paru dni unika ze mną spotkań , rozmów, muszę się dowiedzieć o co tak naprawdę mu chodzi.
A: Nando , nie wiesz przypadkiem dlaczego Cezar jest na mnie zły? ")
F: Wiem , bo prze przypadek wygadałem się , że się z Tobą spotkałe, :)
A: Nie rozumiem go :(
F: Nie przejmuj się nim, przejdzie mu :P
A: Masz rację :D
F: Muszę kończyć bo jutro rano wstaję ty z resztą też. Do zobaczenia jutro na treningu. Pa :**
A: Noo papa :***
Na tym skończyła się nasza rozmowa smsowa. Idąc za radą El Ninio nie przejowałam się , że Cezar się do mnie odzywa. Poszłam z nadzieją spać , że jutro będzie lepiej. Ucieszył mnie fakt , że Fernando wysłam mi buźkę. Tej nocy nie będę mogła zasnąć.

ROZDZIAŁ 3:

Nie mogłam się na niczym skupić a nie mówiąc już o nauce ciągle męczyło mnie o czym  Fernando chciał ze mną rozmawiać. Kiedy wybiła punkt 16 zaczęłam się szykować na to spotkanie. Załorzyłam to i udałam się na dół aby zjeść z rodzicamii młodszym rodzeństwem obiad.
- Co ty tak elegancko wyglądasz - spytał mój ojciec
-  Umówiłam się - powiedziałam
- Randka - spytał
- Nie spotkanie towarzyskie - odparłam
- Johny daj jej spokój - powiedziała moja mama
Byłam jej za to wdzięczna bo nie miałam ochoty wciąż mu się tłumaczyć , zawsze wszystko chciał wiedzieć a ja przecież nie jestem już dzieckiem. Kiedy skończyliśmy wspólny posiłek spojrzałam na zegarek była 18: 30 więc musiałam się zbierać. Wzięłam telefon klucze i wyszłam z domu. Idąc w stronę parku nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Punkt 19 byłam w parku pod fonntaną siedział Fernando.
- Hej, chciałeś ze mną rozmawiać więc jestem- powiedziałam
- Hej , słyszałem ,że zostałaś naszą nową masażystką - powiedział
- Chyba nie o tym chciałeś ze mną rozmawiać - odparłam
- Nie nie o tym. Rozstałem się z Ollalą, wiem to nie jest twoja sprawa ale muszę z kimś o tym pogdać a tylko ty nie będziesz mnie oceniać i sporzysz na to obiektywnym okiem - powiedział smutno
- Przykro mi , oczywiście możesz mi wszystko powiedzieć - odparłam
- Dzięki , zawsze wiedziałem że można na Ciebię liczyć - zaśmiał się
- Noo tak, więc o co poszło - spytałam go
Fernando zaczął opowiadać całą historię to jak ją poznał , jak ją kochał , ile dla niego znaczyła i że była jego pierwszą prawdziwą miłością. Opowiadał o co zaczęli kłótnie.
- I wiesz co mi wtedy powiedziała, że jestem zwykłym dupkiem , że ma mnie dość i że to jest koniec. Nie wyobrażam sobie życia bez niej - powiedział Nando smutno
- Uwierz mi , że taki fajny chłopak jak ty szybko kogoś sobie znajdzie - odparłam próbując go jakoś pocieszyć
- Tak ale to nie będzie już to. Nikt mi jej nie zastąpi - powiedział
Po jego słowach zrobiło mi się przykro bo zawszę chciałam być dla niego kimś ważnym tak samo jak Ollala a on teraz mówi, że inny związek nie był by już taki sam jak ten pierwszy.
- A między Tobą a Cezarem coś jest - spytał po chwili milczenia
- Nie to tylko mój przyjaciel - odpowiedziałam szczeże
- A dlaczego? - spytał
- To nie miałoby sensu . Mi się podoba ktoś inny. - powiedziałm szczeże
- Kto ? - drążył temat
- Nie chce o tym mówić, to trudne - powiedziałam
- Okeey nie chceszto nie mów - odparł
- Nie to , że nie chce ale nie zrozumiałbyś - powiedziałam
- Noo okeey ale jak coś to możesz na mnie liczyć - powiedział śmiejąc się
- Zapamiętam - odparłam
- Chodźmy na kawę - zaproponował
- Masz rację - zgodziłam się
Poszliśmy do kawiarni , w której siedzieliśmy do około 21 zrobiło się trochę późno , więc postanowiłam, że pójdę już do domu. Pożegnałam się z nim i udałam się do domu.

ROZDZIAŁ 2:

Rano obudziłam się ,ubrałam to i udałam się jak codzień na wykłady. Na uczeli mieliśmy się dowiedzieć gdzie będziemy odbywać praktykę. Miałam nadzieję,że dostaną mi się jakieś fajne. Kiedy tam dotarłam udałam się prosto pod tablicę ogłoszeń, żeby sprawdzić co mi się dostało.
- Jak zwyklę masz szczęście - odparł Mark
- O czym ty bredzisz?? - spytałam zdziwiona
- Spójrz na tablicę , szczęściara - powiedział i podzedł pod salę wykładową, ja zaś podeszłam pod tablicę żeby zobaczyć czego jestem taką szczęściarą. Co się okazało dostałam praktyki jako masażystka Chelsea Londyn. Ja jtdnak mam szczęście.Cieszyłam się z tego i postanowiłam,że napiszę sms'a do Cezara.
A: Mam dobrą wiadomość ale dowiesz się dopiero jak przyjdę na trening.
C: O co chodzi?? :p
A: Dowiesz się potem. Idę na wykład
Siedziałam na wykładzie i zastanawiłam się czy dostałam te praktyki tylko dlatego, że jestem córką kapitana drużyny a nawet jeśli to co. Należy mi się to bo jestem najlepsza na roku. Chciałam jak najszybciej udać się na trening, dzień mi się dłużył , nie mogłam się doczekać kiedy wszystkim powiem gdzie dostałam praktykę. Przez 6 miesięcy będę widywać całą drużynę. Tak się cieszę. Kiedy wykład się skończył nie mogąc usiedzieć w miejscu poszłam na Stanford Bridge. Po 30 min byłam już na miejscu, udałam się prosto na murawę. Pomachałam wszystkim jedyny Cezar mi odmachał , wiedziałam, że coś jest nie tak tylko nie wiedziałm co.
- Co ty tu robisz , powinnaś być na wykładach - powiedział mój ojciec gdy do mnie podbiegł
- Przyszłam się czymś pochwalić , uwierz to nie mogło czekać - powiedziałam spokojnie
- O co chodzi ? - spytał
- Dostałam prakytkę masażysty tu na Stanford - powiedziałam wesoło
- Naprawdę tak się cieszę - ucieszył się mój ojciec i przytulił mnie
Podbiegła do nas cała drużyna.
- Chłopaki poznajcie naszą nową panią masażystkę - powiedział dumnie kapitan drużyny
- To o to rano chodziło - spytał Azpilqueta
- Tak - powiedziałm ale mój wzrok był gdzie indziej a mianowicie na Fernando, który do nas nie potrzedł. Nie wiedziałm o co chodzi musiałam o wszystkim porozmawiać z Cezarem.
Kiedy wróciłam do domu cały dzień męczyło mnie to co stało się na stadionie. Nagle dostałam sms'a ale nie od Cezara tylko od Nando.
F: Musimy pogadać . To pilne. Bądz w parku o 19 koło fonntany.
A: O co chodzi? :)
F: Poprostu przyjdź
A: Okeey , będę
Bałam się tego spotkania ale wiedziałam,że muszę się dowiedzieć o co mu chodzi.



środa, 26 listopada 2014

Jeśli czytasz Komentuj żebym wiedziała czy dalej pisać. 
Przepraszam że dzisiaj nie dodałam posta ale wiecie szkoła , nauka i takie tam :p 
Jutro postaram się dodać posta. 




Miłych snów Czytelniczki :P

wtorek, 25 listopada 2014

Jeśli mógłbym umrzeć w Twoich ramionach, nie miałbym nic przeciwko, bo kiedy mnie dotykasz, ja po pr: Rozdział 1

Jeśli mógłbym umrzeć w Twoich ramionach, nie miałbym nic przeciwko, bo kiedy mnie dotykasz, ja po pr: Rozdział 1: - Nienawidzę londyńskiej pogody - krzyknęłam wchodząc do domu cała przemoczona. - Myślałam że przez 20 lat się przyzwyczaiłaś - krzyknął z ...

Rozdział 1

- Nienawidzę londyńskiej pogody - krzyknęłam wchodząc do domu cała przemoczona.
- Myślałam że przez 20 lat się przyzwyczaiłaś - krzyknął z salonu mój ojciec
Poszłam w kierunku z , którego krzyczał kapitan Chelsea. Kiedy weszłam wszyscy obecni tam zawodnicy zaczeli się śmiać. Zapomniałam że jestem cała mokra a w salonie siedzieli Cezar , Fernando, Frank, David i Oscar. Zrobiłam głupią minę a chłopcy tylko komentowali:
- Ty to powinnaś zostać modelką - mówił z przekonaniem Cezar
- Popieram - krzyknął Fenando
Po jego słowach na moich ustach zagościł najwspanialszy uśmiech jaki miałam, po kilku minutach zorientowałam się,że wszyscy na nie dziwnie patrzą więc powiedziałam:
- Dzięki Fernando , przepraszam idę się przebarć
Wbiegłam po schodach na góre uśwadamiając sobie co ja przed chwilą zrobiłam. Przecież on jest z Ollalą - pomyślałam. Nie potrafię dłużej tego w sobie kryć , kocham go.... wiem jestem głupia.
Weszłam pod prysznic , po 15 min wyszłam z niego ubrałam się w toi zeszłam na dół.
- No nie mówiłem , istna modelka - powiedział Cezar
- Dla twojej informacji chce zostać masażystką klubową- odparłam zła na niego 
- Wiem , ale lubię jak się złościsz - odarł rozbawiony
- A ja nie - krzyknęłam zła i poszłam do kuchni żeby zrobić sobiecoś do jedzenia.

Usiadłam sobie w salonie nie zwracając na resztę uwagii , włączyłam telewizor , zaczęłam skakać po kanałam , zatrzymałam się na jednym z kanałów sportowych, gdzie leciał mecz Bayern Monachium - Borussia Dortmund. Kiedy akcja meczu zaczęła się rozkręcać ja po 15 min meczu rzucałam wszystkim po pokoju bo Borussia prowadziła.
- Uspokój się bo zaraz Ci to wyłączę - powiedział zdecydowanie mój ojciec
- Spróbujesz tylko to się wyprowadzę - powiedziałam zła
Po tych słowach mój ojciec już się nie odzywał wiedział, że jestem w stanie to zrobić a miałabym gdzie mieszkać bo Cezar chętnie by mnie przyjął. A mój ojciec bał się tego , że jego jedyna córka wyniesie się z domu i o nim zapomni.
Wieczorem położyłam się do łóżka ale nie mogłam zasnąć, ponieważ Cezar napisał mi sms'a
C:Jutro otwarty trening. Przyjdziesz ??? Czy masz inne zajęcia? 
A: Jasne, że przyjdę , a o której jest?? 
C: O 10 . 
A: No okeey, postaram się najwyżej urwę się z wykładów.
C: Niee no, aż tak Cię nie  namawiam , jak masz wykłady to nie musisz przychodzić.
A: O mnie się nie martw , poradzę sobie . Będę na treningu przyjaciela. 
C: Chyba miłości :D. Fernando chyba się kapuje co do niego czujesz.
A: I tak przyjdę tym mnie nie  niezniechęcisz . Spróbuj czymś innym.
C:Teraz mówię serio piękna .... przepraszam.
A: Nie no spoko , dam sobie radę , przyjdę napewno.
C: Jak chcesz.
A: Tak chce. Idę spać do jutra na treningu . Pa :* :)
C: No pa :* :)