czwartek, 27 listopada 2014

ROZDZIAŁ 4:

Obudziłam się rano i nie mogłam uwierzyć , że wczoraj byłam na spotkaniu z Fernando choć to było tylko przyjacielskie spotkanie wiedziałam , a nawet to czułam ,że na tym się nie skończy.Dziś mój piewszy dzień praktyk. Byłam podekscytowana a z drugiej strony bałam się , że nie dam sobie rady.
Wstałam ubrałam się w to i poszłam zjeść śniadanie.
- Hej - przywitałam się ze wszystkimi
- Hej , gotowa - spytał mój ojciec
- Tak , chyba tak - odparłam trochę zdenerwowana
- Nie denerwuj się , będzie dobrze - pocieszał mnie
- Tak , masz rację. Przecież to moje powołanie - zaśmiałam się
Po zjedzeniu śniadania wraz z ojcem pojechałam na Stanford Bridge. Pożegnałam się z nim i poszłam do pana Hendersona , który miał mi wszystko pokazać.
- Tutaj jest pani gabinet , a z okna ma Pani widok na boiska treningowe - powiedział
- Dziękuje a będę brała udział w treningach - spytałam go
- Tak , już dzisiaj Pani tam pójdzie i będzie Pani obserwować trening , a gdy któryś z piłkarzy będzie potrzebował pomocy to Pani jej udzieli. Powodzenia - powiedział i wyszedł
Ja również wyszłam i udałam się prosto na murawę , na której już trwał trening. Usiadłam na ławce treningowych i obserwowałam trening. Nikomu nic się nie stało więc nie musiałam interweniować. Po skończonym treningu poczekałam na ojca i wraz z nim udałam się do domu.
- Przydał by Ci się samochód - powiedział mój ojciec
- Tatku po co przecież mogę z Tobą jeździć - odparłam
- Tak ale wiecznie tak nie będzie. Kupię Ci jaki tylko chcesz - odpowiedział mi
- Noo dobrze . Kup taki jak uważasz. - powiedziałam wchodząc do domu
Po paru godzinach mój ojciec wrócił i zabrał mnie na dwór , żebym zobaczyła to moje nowe cacko jak to nazwał.
- I jak podoba się ? - spytał
- Jest cudne , dziekuję tato - odpowiedziałam
- Ależ proszę , nie chciałaś wybrać , więc sam to zrobiłam , cieszę się , że Ci się podoba - ucieszył się kapitan Chelsea.
Po wejściu do domu ojciec wręczył mi klucze ja zaś udałam się do pokoju aby pochwalić się Cezarowi moim nowym nabytkiem.
A: Hej Cez dostałam od ojca samochód :p
C: Jaki ? :p
A: Audi Q7 , fajnie nie :)
C: Taaak :P
A: Co ty taki zły jesteś ? :(
C: Nie nic muszę kończyć. Pa
A: Pa :(
Nie wiedziałam co się dzieje z Cezarem od paru dni unika ze mną spotkań , rozmów, muszę się dowiedzieć o co tak naprawdę mu chodzi.
A: Nando , nie wiesz przypadkiem dlaczego Cezar jest na mnie zły? ")
F: Wiem , bo prze przypadek wygadałem się , że się z Tobą spotkałe, :)
A: Nie rozumiem go :(
F: Nie przejmuj się nim, przejdzie mu :P
A: Masz rację :D
F: Muszę kończyć bo jutro rano wstaję ty z resztą też. Do zobaczenia jutro na treningu. Pa :**
A: Noo papa :***
Na tym skończyła się nasza rozmowa smsowa. Idąc za radą El Ninio nie przejowałam się , że Cezar się do mnie odzywa. Poszłam z nadzieją spać , że jutro będzie lepiej. Ucieszył mnie fakt , że Fernando wysłam mi buźkę. Tej nocy nie będę mogła zasnąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz