Ten tydzień minął tak szybko , że nawet nie wiedziałam kiedy to minęło . Dziś jadę z Fernando na lotnisko , żeby go pożegnać. Ubrałam się , pomalowałam zeszłam na dół nie chciałm nic jeść bo nadal było mi niedobrze.- Nie bądź taka smutna - powiedziała Summer
- Nie jestem - skłamałam
- To dlaczemu nie jesteś uśmiechnięta?? - spytała mnie młodsza siostra
- Po pierwsze nie mówi się dlaczemu tylko dlaczego , a po drugie nie uśmiecham się bo nie mam humoru - odpowiedziałam jej
Summer mnie przytuliła a ja jej to odwzajemniłam , spojrzałam na wyświetlacz była 11 więc musiałam się zbierać. Poszłam do samochodu i pojechałam do Fernando. Kiedy dojechałam na miejsce nacisnęłam na klakson by dać mu znać , że jestem. Po paru minutach wyszedł z domu , wsiadł do auta i pojechaliśmy na lotnisko. Kiedy szliśmy halą odlotów oczy zaszkliły mi się łzami. Nie chciałam , żeby Fernando wyjeżdzał , chciałam żeby zostać , przyzwyczaiłam się do codziennych spotkać z nim. Przyszedł czas pożegnań a ja rozkleiłam się okropnie.
- Kochanie , nie płacz za 3 miesiące się zobaczymy , przyjedziesz do Mediolanu zamieszkamy razem , zobaczysz będzie dobrze. Kocham Cię bardzo - powiedział Fernando przytulając mnie
- Też Cię kocham bardzo Cię kocham i dlatego nie chce , żebyś wyjeżdzał - mówiąc łkałam
- Kochanie damy radę , będę codziennie dzwonić obiecuję - odparł
Pasażerowie lotu z Londynu do Mediolanu proszeni są o udanie się pod bramki i o przejście kontroli celnej.
- Muszę już iść , kochanie póść mnie - powiedział hiszpan smutno
- No dobrze . Będę za Tobą tęsknić - odparłam przez łzy
- Ja też będę. Kocham Cię - powiedział i pocałował mnie
- Ja Ciebię też - powiedziałam i również go pocałowałam
Przyulił mnie jeszcze raz a ja rozkleiłam się jeszce bardziej. Kiedy odszedł byłam tak zdezorientowana , że nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Poszłam na balkon widokowy i patrzyłam jak samolot , w którym siedział Fernando odlatuję. Patrzyłam jak unosi się w niebo a kiedy nie widziałam samolotu ruszyłam w stronę samochodu. Od razu pojechałam do domu , nie chciałam jechać w takim stanie na Stanford Bridge jak nie będzie mnie jeden dzień na prakytkach to nic się nie stanie. Kiedy dojechałam do domu , weszłam do domu ale nie chcąc z nikim gadać udałam się prosto do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Już za nim tęskniłam a co dopiero za 3 miesiące. Nagle usłyszałam , że dzwoni mi telefon spojrzałam na niego dzwonił Cezar.
- Halo - powiedziałam przez łzy
- Alex , jak się czujesz ?/ - spytał
- Niby jak mam się czuć , jestem zdruzgotana , nie moge znaleźć sobie miejsca. - powiedziałam smutno
- Będzie dobrze , zobaczysz , za 3 miesiące pojedziesz do Mediolanu , powinnaś się cieszyć - zaśmiał się
- Fernando mówi tak samo - odparłam
- No widzisz będzie dobrze. Kończe do Victoria przyszła, Narazie , trzymaj się - powiedział i rozłączył się
Telefon od Cezara poprwił mi humor postanowiłam , że pójdę na spacer. Podnosząć się z łóżka znów zrobiło mi się niedobrze , zakręciło mi się w głowie . Pobiegłam do łazienki coś było nie tak ale nie wiedziałam o co chodzi. Postanowiłam , że pójdę do lekarza. Termin do lekarza miłam dopiero na za tydzień i wtedy wszystko się okaże...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz